Moja niezachwiana wiara
Bo bez wiary nie da się żyć...
Moja wiara
2008-02-23 Podczas choroby
 Niestety... Nie wszystko w życiu układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli... Ale ja wierzę, że takie momenty są nam w życiu potrzebne, by móc docenić, kiedy coś się nam uda :) I aby wiedzieć, że w tej codziennej gonitwie za mało czasu poświęcamy Bogu. A przecież bez Niego zupełnie nic by się nam nie udawało! Bez niego przecież nawet nie mielibyśmy możliwości wykonania czegoś, bo by nas najzwyczajniej nie było. Stwierdziłam, że będę częściej dodawać notki na moim blogu. Dlaczego? Bo za mało czasu poświęcam Bogu. I dzisiaj to wiem.
 Rozchorowałam się. W bardzo ważnym dla mnie dniu. Mianowicie 14 lutego, ale nie chodzi mi tu o walentynki, miłość, czy coś w tym stylu... Szczerze mówiąc... Za dużo miejsca zajęłoby opisywanie tutaj tego wszystkiego. Wszystko co chcecie, znajdziecie tutaj -->RoxyDreamer<-- w notce z 19 lutego. Byłam strasznie zła. Ale byłam zła na siebie. Za to, że nie potrafiłam w tej chwili logicznie myśleć i wszystko mogło się skończyć inaczej. Nie myślałam wtedy o Bogu. Tylko raz podczas całej sytuacji poprosiłam Go, aby wytrwać do końca. Wytrwałam. Tylko nie do tego końca, którego chciałam. Pomimo to... Każda choroba nie jest dla mnie załamaniem, ale wzmocnieniem mojej wiary. Źle przechodzę każdą chorobę. Może powiem to tak --> jestem dość odporną osobą na różne świństwa, ale jeśli już mnie coś dopadnie to jeśli normalnie choroba trwa 3 dni, u mnie się ciągnie 2 tygodnie. Podczas choroby zazwyczaj dziękuję pod koniec dnia Bogu. Za wszystko. Za chorobę też. Bo wierzę, że czasem człowieka musi ściąć, żeby wiedział, jak cudownie jest być zdrowym :)
2008-02-02 Gdy jest źle...
 Na początku blogu napisałam, że pomimo tego, że nie zawsze jest dobrze, pomimo wszystkich moich niepowodzeń nadal jestem szczęśliwą i pełną życia dziewczyną. Wiem, że gdyby nie moja wiara nie byłoby tak dobrze.
 Wiele razy robiłam coś nie tak, jak powinnam, wiele razy, gdy po raz pierwszy szłam jakąś drogą potykałam się i wywracałam. Ale przecież nie ja jedyna... Niestety... Człowiek jest istotą omylną i ma prawo się mylić.
 Kiedy w moim życiu układało się coś nie tak, jak bym sobie tego życzyła często zadawałam sobie pytanie - ,,Czemu właśnie ja?!''. Nie brałam pod uwagę tego, że ktoś może mieć dużo gorzej niż ja. Dopiero od niedawna nie myślę w ten sposób. Właściwie od 3 lat. Zaczęło się wszystko od mojego pobytu w szpitalu. Znalazłam się tam, gdyż chciano ustalić dlaczego miewam bardzo częste i bolesne bóle brzucha. Zresztą... Byłam tam nie pierwszy raz. Przeszłam rutynowe badanie USG jamy brzusznej. Niestety... Dla mnie nie było ono rutynowe. Okazało się, że lekarz wykonujący badanie, na ekranie dostrzegł jakiś cień na mojej nerce. Musiałam zostać dłużej, aby ustalić co to jest. Lekarze już pierwszego dnia nie byli zbyt delikatni i nie obiecywali, że jest to niegroźne i wszystko będzie dobrze. Wypłakałam wtedy wiele łez. Niewiele razy w życiu tak bardzo się bałam. Lekarze przez parę dni nic nie mówili o stanie mojego zdrowia. Dopiero koleżanka z sali powiedziała mi, że jestem na liście wypisów. Nie wiedziałam, czy nie wiąże się to z przeniesieniem na inny oddział. W tym dniu poszłam do kaplicy, która znajdowała się w szpitalu. Było w niej pełno aniołków. Była też księga, do której wpisywały się dzieci przebywające w szpitalu oraz ich rodzice. Kiedy weszłam na górę zauważyłam nową dziewczynę u mnie w sali. Za jakiś czas przyszła pani doktor. Poprosiła moje koleżanki, by wyszły z sali, ponieważ chce porozmawiać ze mną i z moją mamą. Powiedziała, że dostaję wypis. Nie było to nic poważnego. Na nerce faktycznie był cień. Do dzisiaj nie wiadomo skąd.
 Kiedy byłam mniejsza wiele razy nie chciało mi się chodzić do kościoła [pomimo to chodziłam]. Dzisiaj nie wyobrażam sobie tygodnia, żeby choć raz nie iść do niego. Uważam, że godzina dla Boga w tygodniu to i tak stanowczo za mało, za to, co On robi dla nas przez całe życie. Mnie przywrócił wiarę w życie i pokazał, że zawsze trzeba się cieszyć tym co się ma, bo to co przyjdzie, nie zawsze musi być lepsze.
2008-01-21 Początek...
 Niewiele osób odpowiedziało na moją ankietę, ale tyle mi wystarczyło :) Ten blog będzie o mojej wierze. O mojej wierze w jedynego Boga. Bez tej wiary moje życie nie miałoby sensu... Chcę, by inni ludzie dowiedzieli, co sprawia, że pomimo niepowodzeń, które mi się przytrafiają jestem szczęśliwą, pełną energii i chęci do życia dziewczyną :) Zaznaczam, że jestem bardzo młodą osobą. Może to niektórych zdziwić, że pomimo tak młodego wieku prowadzę takiego bloga... Myślę, że podczas czytania moich kolejnych notek, dowiecie się dlaczego to robię :)
Byli i...
Sobie poszli...:
 
273
Uwierzyli:
 
7
Zostaną na zawsze:
 
1
<< Luty 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829
Uwierzyli
 
To już było...
Rok 2012
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Zobacz serwisy INTERIA.PL